Tykwy nie są już tanimi, nieestetycznymi owocami, które można znaleźć na straganach targowych i wyśmiewać jako „biedne jak włókno tykwy”. Wiele osób zaczęło sprzedawać włókna, przerabiać je na przyjazne dla środowiska produkty rękodzielnicze, a nawet eksportować je za granicę, aby zarabiać dolary.
Ręcznie robione produkty z luffy wystawione przed stoiskiem pani Hop na targu Tan Dinh – zdjęcie: AN VI
Odwiedzając targowiska, nietrudno dostrzec gąbki luffa, porozwieszane na straganach przez sprzedawców. A po wpisaniu hasła „gąbka luffa” na platformach e-commerce, produkt ten pojawi się w różnych fantazyjnych kształtach i w wysokich cenach.
Słowo „dar” oznacza coś, czego nikt nie przyjmie.
Odwiedzając gminę Nghia Trung (dystrykt Bu Dang, prowincja Binh Phuoc ), natrafiliśmy na gąbki luffa, które od niepamiętnych czasów stanowią nieodłączną część życia ludu S'tieng. Używają ich jako drapaków do pleców, zmywaków, podkładek pod garnki, a przede wszystkim jako bardzo delikatnego narzędzia do szorowania podczas kąpieli.
Suszone tykwy luffa, jeśli nie są obrane, można przechowywać przez długi czas, pod warunkiem, że są chronione przed wilgocią i ogniem. Przed użyciem wystarczy obrać je ze skórki i nasion, namoczyć w wodzie na noc, aby zmiękły, a staną się uniwersalnym produktem.
Gąbki luffa mają bardzo ciekawą fakturę; po wyschnięciu skórka mocno przylega i trudno ją zdjąć. W środku zawierają wiele nasion, a włókna są wyjątkowo szorstkie. Jednak po obróbce i namoczeniu w wodzie stają się zaskakująco miękkie.
Pani Dieu Thi Lai (43 lata, mieszkanka dystryktu Bu Dang w prowincji Binh Phuoc) powiedziała, że w porównaniu z gąbkami do mycia naczyń czy gąbkami do kąpieli z plastiku, które zazwyczaj kupuje, gąbki luffa wytrzymują znacznie dłużej. „Po użyciu po prostu je wykręcam, wysychają i znowu sztywnieją, a wymieniam je tylko przez pół roku, bo się odbarwiają” – pochwaliła pani Lai.
W domu Lai gąbki luffa wiszą luźno przy zlewie. Przed użyciem zanurza je w misce i kilkakrotnie ściska, aby wchłonęły wodę i mydło. Ten naturalny produkt dobrze czyści i zapewnia delikatną kąpiel, równie skuteczną jak kolorowe gąbki kąpielowe z supermarketu.
Pomimo swojej wszechstronności i trwałości, zdaniem pani Lai, gąbki luffa nie są tu uważane za wartościowy produkt; ludzie dają je sobie nawzajem, a czasami nawet wyrzucają nadmiar. „W wielu domach zazwyczaj rozrzuca się nasiona luffy, aby zebrać owoce do gotowania zupy. Jeśli owoce dojrzeją, czekają, aż wyschną i przechowują je do wycierania garnków lub kąpieli. Czasami owoców jest tak dużo, że po prostu pozwalają im zwiędnąć i obumrzeć na krzaku” – opowiada pani Lai.
Gospodarstwo tykwowe Tien eksportuje około 500 kg suszonych tykw w sezonie – zdjęcie: AN VI
Na stoisku z wyrobami rękodzielniczymi eksponowane są gąbki luffa.
Sytuacja pani Truong Thi Anh Hong (50 lat, mieszkanki dzielnicy Tan Binh w Ho Chi Minh) jest taka, że podaż gąbek luffa jest nadmierna i wiele osób nie może ich znaleźć. Pani Hong sprzedaje gąbki luffa od prawie dekady na głównych targowiskach w Ho Chi Minh.
Według niej, początkowo sprzedawała zaledwie kilkadziesiąt gąbek luffa, ale teraz ich liczba wzrosła do setek. Czasami musiała wynajmować ciężarówkę, żeby przewieźć wystarczającą ilość do klientów.
Wcześniej zbierała gąbki luffa głównie od znajomych w prowincji Long An na sprzedaż, a po przetworzeniu cena hurtowa wahała się od 15 000 do 20 000 VND za sztukę. Produkt zyskał popularność w ciągu ostatnich 5 lat, a podaż była niewystarczająca, aby zaspokoić popyt, dlatego zaczęła pozyskiwać więcej gąbek luffa z Long Khanh (prowincja Dong Nai ), Can Duoc (prowincja Long An) i wielu prowincji w delcie Mekongu.
„Znalezienie miejsca, gdzie można kupić włókna luffy, jest również bardzo trudne. Większość gospodarstw domowych uprawia tylko kilka krzewów, a jeśli uprawia więcej, zazwyczaj sprzedaje świeże owoce, a nie włókna, ponieważ ludzie nie znają tego procesu. Nie wspominając już o tym, że jeśli owoce luffy wyschną i zamienią się w włókna, oznacza to, że krzew nie będzie już dawał więcej owoców, dlatego rolnicy niechętnie sprzedają ten rodzaj” – wyjaśniła pani Hong.
Trzymając lufy, kobieta skrupulatnie podkreślała, że lufy dłuższe niż 25 cm, z grubymi włóknami i dużym, wydłużonym kształtem, były uważane za najlepsze. Lufy poniżej 25 cm, z cieńszymi włóknami, były zazwyczaj klasyfikowane jako klasa 2 i sprzedawane po niższej cenie. Jeśli chodzi o te, które zdeformowały się podczas transportu lub odbarwiły w wyniku zbyt długiego przechowywania, pani Hong wyrzucała je, ponieważ kupujący nie chcieli ich przyjąć.
Podążając śladami pani Hong, która dostarczyła ponad 50 gąbek luffa stałemu klientowi na targu Tan Dinh (dzielnica 1), zaraz po wejściu na targ udała się do stoiska nr 666, należącego do pani Luu Thi Kim Hop (34 lata, zamieszkałej w dzielnicy 1 w Ho Chi Minh City).
Widząc, że pani Hong ma tylko kilkadziesiąt gąbek luffa, właścicielka stoiska pokręciła głową z konsternacją. „Dlaczego tak mało?”. Pani Hong wyjaśniła, że pora sucha właśnie się skończyła, zapasy gąbek luffa były ograniczone, a kupujący też się spieszyli, więc to wszystko, co jej zostało. Po szybkiej kontroli pani Hop przewlekła sznurki przez gąbki luffa i powiesiła je z przodu stoiska.
Gąbki luffy są przetwarzane na różne artykuły gospodarstwa domowego przeznaczone na eksport – zdjęcie: AN VI
Eksportujemy do Japonii, Korei Południowej itd.
Ponad pół miesiąca wcześniej pani Hop właśnie wyprzedała prawie 50 gąbek luffa. Dwie grupy zagranicznych turystów odwiedzających targ kupiły ponad połowę z nich, żeby spróbować.
Nie wdając się w szczegóły, rozmawiając z panią Hop, zauważyłem, że spośród kilkunastu przechodzących mężczyzn z Zachodu, ośmiu zatrzymało się, żeby rozejrzeć się i dotknąć gąbek luffa, które wystawiła właścicielka stoiska. „To wspaniale, że jej córka tu pomaga; zna angielski i jeśli przez chwilę im coś wyjaśni, na pewno będą na tyle ciekawi, żeby kupić i spróbować” – zaśmiała się pani Hop.
Liczba tykw luffa eksportowanych za granicę nie ogranicza się do kilkudziesięciu; udałem się na farmę pana Nguyen Van Tien (34 lata, zamieszkałego w miasteczku Chon Thanh, w prowincji Binh Phuoc), która każdego sezonu dostarcza na eksport około 500 kg suszonych tykw luffa.
Patrząc na martwe, zaniedbane pnącza luffy, można by przypuszczać, że w ogrodzie pana Tiena zawsze pracuje troje pracowników, którzy nieustannie pielą, nawożą i doglądają owoców. Można śmiało powiedzieć, że uprawa i czekanie na wyschnięcie luffy w ten sposób to jeszcze cięższa praca niż sprzedaż świeżych owoców.
Obecnie farma pana Tiena współpracuje z partnerem w Gia Lai. Jego 3 hektary luffy będą przez cały rok dostarczać surowców do przetwarzania i formowania produktów eksportowych, takich jak gąbki do kąpieli, gąbki do mycia naczyń, wkładki do butów itp.
Według Tiena, rynkiem, który cieszy się największym zainteresowaniem tego produktu, jest Korea Południowa. „Tam ludzie lubią korzystać z ręcznie robionych artykułów gospodarstwa domowego, zwłaszcza tych wykonanych z naturalnych materiałów, takich jak lufa. Początkowo kupowali tylko kilka sztuk, ponieważ uważali je za nietypowe, ale teraz zamawiają po kilkaset kilogramów na raz” – dodał Tien.
Oprócz Korei Południowej, luffa pana Tiena jest eksportowana również do Japonii, Stanów Zjednoczonych i kilku krajów europejskich – rynków o wyjątkowo surowych przepisach, zwłaszcza dotyczących pozostałości nawozów i pestycydów stosowanych w uprawach.
Odnosząc się do dochodów, mężczyzna powiedział, że każdy zbiór przynosi zysk w wysokości około 25-30 milionów VND/hektar. Średnio, jeśli jego partnerzy zakupowi kupują regularnie, zarabia on około 300 milionów VND rocznie z 3 hektarów dyni.
Nguyen Hoang Long, właściciel zakładu przetwórstwa luffy w dzielnicy Cu Chi (Ho Chi Minh City), powiedział, że od dwóch lat nawiązuje współpracę z zagranicznymi partnerami. Jego zakład wyprodukował wiele produktów z luffy, w tym linię gąbek kąpielowych, które są eksportowane do Japonii i Korei Południowej. Produkty te uzyskały również trzy- i czterogwiazdkowe certyfikaty OCOP.
Oprócz zamówień składanych przez partnerów, wielu zachodnich klientów trafia na produkty Longa za pośrednictwem jego fanpage'a i platform e-commerce. Zapowiedział, że w najbliższej przyszłości wzmocni promocję online i będzie poszukiwał kolejnych dużych partnerów, aby gąbki luffa mogły dotrzeć do szerszego grona odbiorców.
Tykwa luffa nie jest już wyśmiewana jako symbol ubóstwa, ale otwiera teraz rolnikom wiele możliwości wzbogacenia się...










