
Rashford (po prawej) i Asensio (w środku) – zimowe nabytki, które wzmocniły Aston Villę – Zdjęcie: Reuters
Powracając do najważniejszych rozgrywek europejskich po czterdziestoletniej przerwie, Aston Villa zaprezentowała się jako ekscytujący „czarny koń”.
Taktyczne kalkulacje trenera Emery'ego są trafne.
Aston Villa przeżywa dziwny sezon. W Premier League grają nierówno i obecnie zajmują 8. miejsce. Ale w Lidze Mistrzów drużyna Unaia Emery'ego gra znakomicie. Dotarła do ćwierćfinału i ma duże nadzieje na dalszy awans, zwłaszcza że ich kolejnym przeciwnikiem jest PSG, drużyna, której również brakuje silnej pozycji.
Dla wielu drużyn ze środka tabeli, zacięta rywalizacja w rozgrywkach kontynentalnych może czasem prowadzić do upadku. Newcastle w zeszłym sezonie jest tego doskonałym przykładem. Podczas swojego rzadkiego występu w Lidze Mistrzów, „Sroki” miały problemy ze zorganizowaniem składu i rozdysponowaniem energii pomiędzy rozgrywki. W rezultacie, mimo że w wielu meczach grały z wielkim zaangażowaniem, poniosły porażkę w obu tych aspektach.
W Lidze Mistrzów Newcastle grało bardzo dobrze, ale pech sprawił, że trafiło do „grupy śmierci” i zabrakło im odrobiny szczęścia, by awansować do kolejnej rundy. Pomimo dużego wysiłku, wyniki nie były zgodne z oczekiwaniami, a Newcastle odnotowało spadek zarówno morale, jak i kondycji fizycznej w połowie sezonu.
Aston Villa może nie ma głębszego składu niż Newcastle, ale ma „króla rozgrywek pucharowych”, Unaia Emery'ego. Hiszpański strateg nie odniósł wielkich sukcesów w wielkich klubach, takich jak PSG czy Arsenal, ale jest niesamowicie biegły w zarządzaniu zespołami ze środka tabeli. W Sevilli i Villarreal zdobył dla nich cztery trofea Ligi Europy.
Zmiany formatu UEFA w tym sezonie zdają się dodatkowo sprzyjać Emery'emu. W ośmiomeczowym formacie fazy grupowej, gdzie każdy przeciwnik gra tylko raz, Aston Villa konsekwentnie zaskakiwała wszystkich, pokonując obu niemieckich gigantów – Bayern Monachium i Lipsk – i zapewniając sobie miejsce w czołowej ósemce, mając zaledwie jeden punkt przewagi nad grupą pościgową.
Racjonalne kalkulacje zarządu.
Na pochwałę zasługują również władze Aston Villi, które podejmowały trafne decyzje na rynku transferowym.
Po dwóch kolejnych latach intensywnych inwestycji, Aston Villa zaczęła „odwracać się od swojego kapitału” zeszłego lata. Sprzedali wartościowych zawodników, takich jak Douglas Luiz i Moussa Diaby, aby pozyskać zawodników o bardziej przystępnych cenach, takich jak Barkley, Onana i Illing-Junior.
Tej zimy Aston Villa ponownie wykazała się dużą aktywnością, pozyskując pięciu nowych, wartościowych zawodników: Malena, Rashforda, Asensio, Disasiego i Andresa Garcię. Łączna kwota, jaką wydali, stanowiła zaledwie połowę tego, co zarobili na sprzedaży młodego zawodnika Jhona Durana (którego Al Nassr kupił za 77 milionów euro).
Kiedy drużyna ze środka tabeli, taka jak Aston Villa, wkracza do europejskich rozgrywek, finanse zawsze stanowią poważny problem, ponieważ muszą wzmocnić skład i podnieść pensje zawodników. To może zachwiać strukturą finansową klubu.
Jednak zarząd Aston Villi wdrożył wyjątkowo mądrą politykę transferową, starając się sprzedać mniej ważnych graczy za wysokie kwoty, a jednocześnie manewrując na rynku transferowym w celu pozyskania nowych, wysokiej jakości zawodników w przystępnych cenach.
Po dwóch oknach transferowych w tym sezonie Aston Villa zarobiła ponad 40 milionów euro – wystarczająco dużo, by podnieść pensje, zatrzymać kluczowych zawodników i wzmocnić skład. Ich występy w Lidze Mistrzów również pozytywnie wpłynęły na ich szanse w Premier League.
Dzięki temu wynikowi Premier League prawdopodobnie otrzyma dodatkowe miejsce w Lidze Mistrzów na przyszły sezon. Aston Villa potrzebuje tylko 5. miejsca (dwa punkty straty), aby ponownie zakwalifikować się do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.
Ale kto wie, być może Aston Villa zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie jako obrońcy tytułu.
Źródło: https://tuoitre.vn/ngua-oo-champions-league-20250314082411415.htm







